Ultrasowski Punkt Widzenia: intensywny tydzień na Motoarenie i kolejna dawka emocji dla Krzyżaków
Ostatnie dni były prawdziwym maratonem żużlowych emocji. Motoarena żyła niemal bez przerwy, a pracy nie brakowało nie tylko zawodnikom, ale również nam – kibicom. Oprawy, doping, kolejne mecze i pełne trybuny sprawiły, że ciężko było znaleźć chwilę, by wszystko spokojnie zebrać w jedną całość. Po tylu wydarzeniach z przyjemnością wracamy do tego, co odbyło się z naszym udziałem i to co każdy fanatyk lubi najbardziej czyli – ultrasowskiego punktu widzenia.
Na początek derby, czyli spotkanie, które od dawna elektryzowało każdego kibica czarnego sportu w Toruniu. Mecz Apator Toruń – GKM Grudziądz rozegrany 3 maja 2026 roku musiał budzić ogromne emocje, bo derby mają swój wyjątkowy ciężar i atmosferę. Tym razem jednak pojedynek toruńsko-grudziądzki stracił nieco na kibicowskiej atrakcyjności jeszcze przed pierwszym biegiem. Wszystko przez decyzję kibiców GKM-u o bojkocie spotkania – sektor gości pozostał pusty, a powodem były problemy i utrudnienia ze strony naszego klubu z wcześniejszych lat (przy tej okazji kolejny nasz apel do klubu aby nie robić nam wstydu na arenie kibicowskiej).
Z naszej strony nie było jednak miejsca na odpuszczanie. Już godzinę przed rozpoczęciem zawodów młyn był szczelnie wypełniony, a cały stadion ponownie zaliczył komplet publiczności – drugi raz z rzędu w tym sezonie. To najlepiej pokazuje, że Toruń żużlem po prostu żyje.
Podczas prezentacji zawodników ultrasi z UF’08 rozłożyli dwupoziomową sektorówkę przedstawiającą młynowego prowadzącego doping z megafonem. Postać była wycięta z całości sektorówki, co było pewnego rodzaju nowością w wykonaniu UFki. Tło uzupełniła kartoniada w naszych barwach klubowych oraz pasy materiału, które domknęły całość.

Naszym zdaniem oprawa wyszła solidnie, choć uczciwie trzeba przyznać, że zabrakło jeszcze tego efektu „wow”, do którego zdążyli nas wszystkich już przyzwyczaić, chłopacy z Ultra Familiares. Jak twierdzą sami zainteresowani „Z perspektywy czasu lepszym rozwiązaniem byłyby kartoniki A2 zamiast A3, bo dałyby znacznie mocniejszy efekt wizualny. Człowiek uczy się całe życie i następnym razem tego błędu już nie powielimy” -trzymamy kciuki!
Na łuku tego dnia zawisło 10 flag, w tym również flaga Dyskobolii Grodzisk, która wspierała nas tego dnia w sile 4 fanatyków.
Doping ruszył jeszcze przed pierwszym biegiem i trwał nieprzerwanie do samego końca zawodów. Kilkukrotnie udało się porwać praktycznie cały stadion do wspólnego kibicowania, co tylko jeszcze bardziej podkręcało atmosferę derbowego starcia. Tak właśnie powinny wyglądać takie mecze – pełne zaangażowanie na torze i głośnego dopingu na trybunach (tu znowu szkoda, że nie z obu stron).
Na torze również wszystko zakończyło się po naszej myśli. Apator wygrywa 48:42, derby ponownie dla Torunia, a po ostatnim biegu zawodnicy tradycyjnie podchodzą pod młyn. Wspólne świętowanie kończymy dobrze znanym tańcem labado. Takie chwile najmocniej budują więź między trybuną a drużyną.
Przy okazji derbów ponownie padł ważny apel do wszystkich Krzyżaków. Wiemy, że przed meczami są korki, miejsca są numerowane i wielu osobom wydaje się, że nie trzeba pojawiać się wcześniej. Problem w tym, że choreografie ultrasów zazwyczaj prezentowane są podczas prezentacji zawodników, kiedy wciąż (niestety) widać sporo pustych miejsc. To mocno utrudnia planowanie większych opraw, szczególnie tych wymagających zaangażowania większej liczby osób.
Jeśli chcemy robić jeszcze lepsze kartoniady – takie, jakie wszyscy podziwiają u innych ekip – musimy wyrobić w sobie nawyk wcześniejszego przychodzenia na stadion. Niech standardem stanie się to, że na prezentacji każdy jest już na swoim miejscu. Wspólnie witamy żużlowców i wspólnie budujemy atmosferę od pierwszej minuty. Uszanujmy wysiłek jaki ci chłopacy wkładają w tworzenie opraw -wszystko jest wcześniej rozplanowane według projektu i nawet pozornie niewielka zmiana może zepsuć finalny efekt wielu godzin pracy.
Finalnie Derby dla Torunia, mecz wygrany a całość i tak podsumujemy klasykiem – Polski żużel dla kibiców!
Nie było jednak czasu na odpoczynek, bo już 5 maja (wtorek) ruszyła nowa formuła zawodów U24, co oznaczało jedno – powrót na trybuny naszych Młodych Aniołów. Przez zimę nie próżnowali i kontynuują swoją ultrasowską zajawkę rozpoczętą w sezonie 2025, ale już na wyraźnie wyższym poziomie.

Na stadionie zameldowali się dwie godziny przed meczem, w dobrych nastrojach i z konkretnym planem działania. Przed spotkaniem rozstawili nagłośnienie oraz własne gniazdo zbudowane z dwóch drabinek, a także pożyczony od starszych kolegów z Ultra Familiares bęben. Na meczu zebrała się grupka około 30 młodych kibiców.
Mimo tegorocznych zmian w zasadach U24, przez które nie co chwilę oglądaliśmy naszych zawodników na torze, sposób prowadzenia dopingu się nie zmienił – cały czas był głośny doping i zaangażowanie.
Po siódmym biegu rozwinięta została ich oprawa – dwa transparenty o wymiarach 4×1,5 metra z napisami „NASZE BARWY” oraz „NASZA DUMA”, a do tego serce w naszych barwach o wymiarach 4×4,5 metra. Prosto, konkretnie i z charakterem.
Na torze również pełna satysfakcja – inauguracyjny czwórmecz kończymy zwycięstwem z dorobkiem 36 punktów po znakomitej jeździe naszych zawodników, co daje naszej drużynie pierwsze miejsce w tabeli. Po meczu zawodnicy wychodzą do kibiców, dziękują za wsparcie i wspólnie zatańczona zostaje labado tak jak podczas meczów „dorosłej ligi”.
Młodzi dziękowali wszystkim za obecność, a także klubowi i KS Toruń za kolejną szansę do rozwoju. Cały trud młodych fanatyków z UMA włożony w oprawę i doping, został rownież doceniony przez klub, który dumnie chwalił się tym w swoich relacjach. Właśnie tak buduje się przyszłość kibicowskiego Torunia.
Kolejne emocje przyszły już w piątek 8 maja podczas meczu Apator Toruń – Falubaz Zielona Góra. Pierwszy piątkowy mecz domowy sezonu 2026 był dla nas sporym wyzwaniem. Od poprzedniego spotkania na Motoarenie minęło zaledwie pięć dni, a godzina rozpoczęcia zawodów (18:00) – nie dawała wielkich powodów do optymizmu pod względem frekwencji. Krzyżacy jednak po raz kolejny stanęli na wysokości zadania.
Młyn został szczelnie wypełniony, a na łuku zawisło dziewięć flag, w tym zaliczająca swoj debiut flaga „Młody Apator”, która od razu dobrze wpisała się w nasz zestaw.
Tego dnia ponownie zabrakło kibiców gości. Fani z Zielonej Góry zbojkotowali ten wyjazd dokładnie z tego samego powodu, który tydzień wcześniej podawał GKM (podejście jednej -niestety decyzyjnej osoby w naszym klubie!).
Ultra Familiares ponownie przygotowało oprawę, choć tym razem zaprezentowaną w innym momencie niż zazwyczaj. Po trzecim biegu, głównie ze względu na frekwencję (szybko wyciągnięte wnioski z poprzedniej oprawy -czyt. powyżej) i moment zapełnienia stadionu, rozwinięta została ogromna sektorówka o wymiarach 6×24 metry z napisem „Obrońcy Tytułu”, z herbem w koronie umieszczonym pośrodku. Całość dopełniły sreberka w klubowych barwach, gęsto rozłożone wokół płótna, co dało naprawdę mocny efekt wizualny.
Sama sektorówka została wykonana bardzo starannie – dobra czcionka, cienie, dopracowane detale i sreberka w formacie A2 zrobiły swoje. Efekt końcowy wyszedł naprawdę konkretnie i dobrze podkreślił fakt, że to właśnie my jesteśmy aktualnym mistrzem Polski.
Nasi ultrasi niczym nasza drużyna, rozkręcają się z mecz na mecz a najwyższa forma, jak sami zapowiadają ma przyjść wtedy, kiedy będzie najbardziej potrzebna.
Doping obecny był przez całe zawody. Kilkukrotnie udawało się porwać cały stadion do wspólnego kibicowania, a atmosfera momentami naprawdę niosła. Tak jak wcześniej na wyjeździe w Częstochowie, tak i tutaj bardzo dobrze przyjęła się nowa przyśpiewka: „Ooo…, do boju Apator…”, która coraz pewniej wchodzi do repertuaru. Przez zdecydowaną większość spotkania po prostu dobrze bawiliśmy się na Młynie.

Na torze również wszystko układało się idealnie. Apator pokonuje Falubaz Zielona Góra pewnie 54:36, potwierdzając, że walka o obronę mistrzowskiego tytułu nie jest tylko pustym hasłem.
Po zawodach tradycyjnie nie mogło zabraknąć wspólnego świętowania z zawodnikami.
Na koniec – jak zawsze – podziękowania dla wszystkich, którzy wspierają naszą działalność. Tym, którzy słuchają poleceń ultrasów, tym wrzucającym do puszki, a także konstruktywnym krytykom, bo to również jest potrzebne.
I ponownie apel – przychodźcie wcześniej na stadion. Dla Was to naprawdę niewielki wysiłek, a dla organizacji dopingu i opraw ogromna pomoc.
Wiara, wiara jest w nas – mistrza Polski obronić czas!
P.s.
Niestety poza wydarzeniami na trybunach i sportowymi emocjami musimy też wspomnieć o tym, co wydarzyło się w miniony weekend na innych torach. Doszło do dwóch bardzo poważnych upadków – jeden w Gnieźnie, drugi w Czechach.
W sieci szybko pojawiło się wiele licytacji, zbiórek i informacji o tym, jak można pomóc poszkodowanym zawodnikom. Jako żużlowa społeczność zachęcamy do wspierania każdej z tych inicjatyw. W imieniu wszystkich kibiców deklarujemy nasze wsparcie i prosimy Was o to samo indywidualnie. Pokażmy, że nie tylko #żyjemyżużlem, ale w trudnych chwilach wszyscy #jedziemyrazem. Chłopakom życzymy udanej walki o powrotu do zdrowia i pełnej sprawności. W takich momentach całe żużlowe środowisko jeszcze mocniej uświadamia sobie, jak niebezpieczny jest ten sport, którego jesteśmy kibicami. Pamiętajmy, że zawodnicy ryzykują dla nas zdrowie i życie przy każdym kolejnym wyjeździe na tor. Kibice mają emocje i przeżywają wielkie widowiska, ale pamiętajmy o szacunku – szczególnie wobec tych młodych, którzy dopiero uczą się żużlowego rzemiosła.
Mimo wszystko my działamy dalej i widzimy się we Wrocławiu. Wszystkie informacje dotyczące wyjazdu znajdziecie na naszych social mediach oraz forum. Tylko Apator!