Czerwiec 28, 2026 13:53 | Paweł

Nie było niespodzianki. Apator Toruń bez większego problemu poradził sobie z Włókniarzem Częstochowa w meczu 10. kolejki PGE Ekstraligi. To kolejny pogrom na Motoarenie.

 

W piątek w całej Polsce żar lał się z nieba. Nie ma co ukrywać, że ognia na torze w Toruniu trudno było oczekiwać. Przed tygodniem Apator niemalże rozniósł wicemistrzów Polski, Motor Lublin wynikiem 61:29. Czego zatem można było się spodziewać w starciu z czerwoną latarnią rozgrywek?

 

Włókniarz Częstochowa na dziewięć meczów przegrał dziewięć. Najlepszym wynikiem ekipy prowadzonej przez Mariusza Staszewskiego było wywalczenie 42 punktów w domowym spotkaniu ze Spartą Wrocław, która jechała bez trzech podstawowych zawodników. Wydaje się, że jedynie najwięksi optymiście spod Jasnej Góry wierzyli w cud w Toruniu.

Już od początku gospodarze pokazali, w którą stronę będzie szło to spotkanie. Co prawda zdarzało się, że goście lepiej wychodzili spod taśmy lub obierali lepsze ścieżki na pierwszym okrążeniu, ale niemalże za każdym razem mistrzowie Polski już na drugim okrążeniu byli na prowadzeniu. W pierwszym biegu Tungate dobrze wystartował, przytrzymał krawężnik i jedynie Patryk Dudek go wyprzedził. Bloedorn dwoił się i troił, aby wyrwać drugie miejsce, lecz bezskutecznie.

 

Kolejne ponadprogramowe punkty wpadły na konto Włókniarza w piątym biegu. Po nieco słabszym starcie Antoni Kawczyński na pierwszym łuku spadł na ostatnie miejsce. Mimo usilnych prób wyprzedzenia chociaż jednego rywala, w tym biegu nic się nie zmieniło i bieg zakończył się remisem.

 

Trzecia seria była najlepsza dla gości spod Jasnej Góry, bo w biegach 8-10 Torunianie wygrywali dwukrotnie 4:2 i raz 5:1. Swoje „oczka” stracili Duchiński i dość niespodziewanie Michelsen, który ponownie miał spore problemy bardziej z własnym sprzętem niż rywalami.

 

Co ciekawe, problemów Duńczyka był ciąg dalszy w kolejnej serii. Po bardzo dobrym starcie w biegu jedenastym tak naprawdę podczas jednego okrążenia Michelsen spadł z pierwszego na ostatnie miejsce. Do mety dojechał w spacerowym tempie i z opuszczoną głową.

 

Do końca już niewiele się zmieniło. Z pozostałych czterech biegów trzy padły podwójnym łupem dla gospodarzy, a ostatni Torunianie wygrali w stosunku 4:2 tylko dlatego, że jechał w nim Mikołaj Duchiński. W zespole gospodarzy trzech zawodników zakończyło mecz z kompletami punktów. Z kolei wśród gości żaden z żużlowców nie wygrał indywidualnie choćby jednego biegu.

 

Punktacja:

 

Apator Toruń – 67 pkt.

9. Patryk Dudek – 13+2 (3,2*,2*,3,3)

10. Robert Lambert – 15 (3,3,3,3,3)

11. Norick Bloedorn – 12+1 (1,3,3,3,2*)

12. Mikkel Michelsen – 5+2 (2*,2*,1,0)

13. Emil Sajfutdinow – 11+1 (3,3,3,2*,-)

14. Mikołaj Duchiński – 6+2 (2*,2*,1,1)

15. Antoni Kawczyński – 5+1 (3,0,2*)

16. Nicolai Heiselberg – NS

 

Włókniarz Częstochowa – 23 pkt.

1. Rohan Tungate – 8+1 (2,2,t,1*,1,2)

2. Sebastian Szostak – 1+1 (0,1*,0,-)

3. Jakub Miśkowiak – 2 (0,0,2,0,0)

4. Mads Hansen – 5 (1,1,0,2,1)

5. Jaimon Lidsey – 4 (1,0,2,1,-,0)

6. Franciszek Karczewski – 0 (0,-,-)

7. Szymon Ludwiczak – 3 (1,0,1,1,0)

8. Alan Ciurzyński – 0 (0)