ŻUŻEL

Panorama Stadionu przy Broniewskiego 98 fot. PatAmFilm, www.wikipedia.org
COŚ WIĘCEJ NIŻ STADION
Czym jest stadion? Pytanie na pozór proste, zadane prawdziwemu fanatykowi może okazać się bez dokładnej, jednolitej definicji. Zapytaj „piknika” – odpowie Ci, że to arena zmagań w danej dziedzinie sportu, miejsce, w którym można podyskutować o interesach w męskim gronie przy kiełbasce. Zapytaj o to samo małe dziecko – zapewne powie, że zabiera go tam tatuś, jeżdżą tam na motorach (jeśli mowa o żużlu), a tata kupił mu trąbkę na stadionie.
W końcu, gdy zapytasz prawdziwego kibica z krwi i kości, co Ci odpowie? Zapewne przyzna, że stadion to drugi dom, miejsce spotkań z najlepszymi kumplami, to ta ławka, krzesełko czy kawałek betonu, na którym stał godzinami oglądając zmagania zawodników. W końcu co bardziej fanatyczny odpowie – „to część mnie”, miejsce podniesione wręcz do rangi świętości. Owa „świątynia” bowiem kojarzy mu się z każdą piękną chwilą. Patrząc na ławkę myśli, ileż to razy stał na niej 2 godziny przed meczem, bo nie wysiedział już w domu, a po meczu kolejne 2 godziny rozmawiając z kolegami o tym kto zawalił a kto był rewelacją meczu. Dotykając płotu przypomina sobie flagi dumnie wiszące na każdym meczu. Podchodzi do bandy i wspomina czasy małolata kiedy wdrapywał się na nią, aby „przybić piątkę” ulubionemu zawodnikowi. Wszystko, nawet najmniejszy drobiazg wiąże ze sobą jakieś wspomnienie.
Swego rodzaju natchnieniem do przedstawienia wam mojej refleksji na ten temat był dla mnie widok stadionu po meczu finałowym. Wyrwane ławki, kawałki reklam czy tabliczek z nazwami sektorów i ludzie wynoszący nawierzchnie w plastikowych kubeczkach, workach czy butelkach. Dewastacja? Nie, to chęć ocalenia cząstki siebie. Jak wiadomo nadszedł koniec ery Broniewskiego 98, jednak nie znaczy to, że stadion zupełnie zniknie, bowiem może przetrwać w naszej pamięci. Ta ławka, część murawy czy nawierzchnia będzie przypominała wszystkie porażki i zwycięstwa. Wielu po meczu finałowym płakało, nie z radości po zdobyciu DMP, ale ze smutku, mając w świadomości, że więcej nie przyjdzie na mecz na tym obiekcie, to właśnie nadzieja na przetrwanie ducha stadionu. Płacz był w tamtym momencie jak najbardziej zrozumiały, jednak jakże pięknie zostało pożegnane to legendarne dla nas miejsce. Czy można było wyobrazić sobie lepszy „koniec” stadionu im. Mariana Rose? Sam stojąc w ten pamiętny wieczór i wpatrując się w fajerwerki na cześć naszych mistrzów, miałem świecące oczy na myśl, że nie przyprowadzę tam syna i nie pokaże mu gdzie tata zawsze krzyczał do utraty głosu. Każdy na swój sposób starał się spędzić tę ostatnią niedzielę na „Bronka”. Ultrasi przygotowali oprawę pożegnalną z wymownym transparentem „Dziś te trybuny będą pamiętać jak krzyczysz, wspaniałych chwil na tym stadionie nie zliczysz”. Inni zostali po meczu do późnej nocy, spożywając różne trunki, opowiadając w gronie przyjaciół anegdoty związane z tymi trybunami. Cóż taka kolej rzeczy, technika idzie na przód świat się rozwija, więc nie można zostawać w tyle. Na miejscu stadionu powstanie hipermarket, ale przechodząc obok niego, każdy z nas zapewne wspomni chociażby ostatni finał DMP.
Większość z nas zapewne przychodziło z ojcem na pierwsze mecze. Tata dumny, że syn podąża jego śladami, sadza swojego potomka od stóp do głów ubranego w barwy obok siebie i swoich kolegów, tłumacząc mu zasady speedway’a. Taki widok często można zauważyć na arenach żużlowych. Kiedy większość z nas przypomni sobie swoją pierwszą wizytę na Broniewskiego 98, czyż nie wyglądała ona podobnie? Zapewne większość zatykała uszy od hałasu i chowała się przed kawałkami nawierzchni, które leciały w stronę trybun. Ja mimo tego, że byłem wtedy dzieciakiem na zawsze zachowam w pamięci chociażby przebłyski z pierwszego meczu, zapewne jak każdy z was. Wielu z nas ma już zapewne swoje potomstwo. Było wam dane zabrać swoją córkę czy syna na trybuny naszego stadionu, który odchodzi do przeszłości. Zapewne nie raz przypomnicie im gdzie stawiali swoje pierwsze kibicowskie kroki. Ci, których dzieci pamiętać będą już tylko nowy stadion przy Szosie Bydgoskiej zapewne opowiedzą kiedyś swoim potomkom, jak co niedzielę gromadziły się tłumy pod bramą z niebieskim napisem „STADION K.S. APATOR im. M.ROSE”. W każdym bądź razie nadszedł czas na rozliczenie z naszym drugim domem.
Ostatnimi laty wyśmiewany przez wielu przyjezdnych kibiców. Na wielu portalach pod zdjęciami z meczów można było przeczytać komentarze z całej Polski – „wasz kurnik” , „śmieszny ten wasz maluszek”, czy „z czym do Europy, takie stadiony to w 2 lidze”. Pomimo tych uszczypliwych uwag my jednak z dumą chodziliśmy na owego „maluszka”, bo większość znała historię tego stadionu. Jeśli nie znasz historii swojej twierdzy zapoznaj się z nią nawet teraz. Warto bo stadion na Broniewskiego 98 był świadkiem nie jednego wielkiego wydarzenia. Od 1950 roku służył nam dzielnie i gromadził tłumy. Zbudowany w czynie społecznym. Początkowo w tym miejscu organizowano zawody w ujeżdżaniu koni, a następnie zawody lekkoatletyczne. Następnie skrócono go z 500m do 403m. Na klasycznym już torze żużlowym 20 kwietnia 1957r Alois Durhammer (Austria) ustanowił pierwszy rekord toru (88,4 sek.). W 1965 stadion przeszedł kolejną przebudowę. Mierzył 381m i mógł pomieścić 15 tys. widzów. Tragiczna śmierć na torze, jednej z największych gwiazd toruńskiej drużyny Mariana Rose w 1970 roku miała także swoje odbicie w historii stadionu. W 1994 roku bowiem nadano mu imię legendarnego toruńskiego żużlowca. Od tego roku nad bramą główną dumnie widniało nazwisko Rose. W międzyczasie (1983) kibice żużla mieli okazje do świętowania w każdą żużlową niedzielę, gdyż nasi żużlowcy wygrywając wszystkie mecze na swoim stadionie nadali mu miano swoistej twierdzy. Lata ’90 to seria modernizacji stadionu. W 2006 roku doczekaliśmy się sztucznego oświetlenia, które nie jest obecnie niczym nadzwyczajnym na arenach sportowych. Warto dodać, że Broniewskiego 98 mogło się pochwalić oświetleniem już w latach ’70, jednak zlikwidowano je ze względu na rozbudowę stadionu. 63 razy ustanawiano na nim rekord toru. Aż 12-krotnie śrubował go W. Żabiałowicz (65,25 -1986 najlepszy), 8 razy M. Rose, a najdłużej rekordem cieszył się Per Jonsson, którego 61,81s wykręcone w 1994 przetrwało kolejne 5 sezonów. Ostatnim rekordzistą już na zawsze pozostanie jeden z ulubieńców toruńskiej publiczności Tony Rickardsson, który przejechał 4 okrążenia w czasie 59,03 (2005r). Stadion Mariana Rose był świadkiem nie tylko ligowych potyczek i ustanawiania rekordów, to także miejsce tak wielkich imprez jak IMŚJ’89, półfinał MŚ Par 1987, kiedy to cała światowa czołówka zaprezentowała się przed publicznością w Toruniu, runda wstępna IMŚ’85, DMŚ gr.B ’93 oraz finały MPPK, IMP, PP, DMP.
WSPOMNIENIA
Zawody, które na zawsze wpisały się do historii naszego stadionu to z pewnością finał DMP 1996, w którym to ku zdziwieniu tysięcy kibiców, Anioły nie zdołały odrobić strat z meczu w świętym mieście. Inny dreszczowiec zafundowali nam nasi zawodnicy w finale 2001, wyniku nikomu nie trzeba przypominać. Przypomnieć należy też ostatnią wielką „porażkę” w finale DMP 2007 z Unią Leszno, lecz nic nie zastąpi 33 wygranych z odwiecznym rywalem zza miedzy. Drużyna z Bydgoszczy w 39 potyczkach na toruńskim torze 33 razy uległa, co przysparza chyba większej satysfakcji niż jakiekolwiek tytuły. Tak więc owy wyśmiewany „Kurnik” swoją historią może przebić nie jednego giganta olimpijskiego.
POKOLENIE B98
My „Pokolenie B’98”, mamy za zadanie sprawić, by ta historia nigdy nie umarła. Nośmy dumnie w sercu pamięć o stadionie, a w głowie wspomnienia każdej przeżytej na nim porażki i każdego zwycięstwa. Ja osobiście poza finałami DMP na zawsze zapamiętam pojedynki z Włókniarzem Częstochowa i ekipą z Wrocławia, wiele razy emocję do ostatniego biegu, a więc kwintesencja żużla. Każdy z nas ma jakieś najważniejsze wspomnienie, niezapomniany mecz, a do niedawna miał też swoje ulubione miejsce. To ostatnie niedługo przerodzi się w gruz, ale z naszej pamięci nikt gruzu nie zrobi i ocalmy chociaż tą cząstkę. Zaczyna się nowy rozdział, nowy stadion, nowe doświadczenie, ale koszulkę „Tu nasze korzenie tu nasza wiara-Broniewskiego 98” , można założyć nawet na nowym stadionie. Wiemy już, że nowy obiekt będzie nosił imię Mariana Rose, co będzie namiastką naszych „starych śmieci”, dlatego przyjmijmy nowy stadion z radością, gdyż nie wiadomo przez ile kolejnych sezonów przyjdzie nam się spotykać na jego trybunach, a pamięć o Broniewskiego na pewno szybko nie zginie. Pisać można by wiele, lecz to tylko i wyłącznie moja refleksja na ten temat, jednak teraz każdy z was, wierni kibice Apatora, niech sam odpowie sobie na jedno pytanie. Czym jest stadion? Pierwsze zawody żużlowe przy Broniewskiego 98 odbyły się w roku 1950, kiedy to toruńscy żużlowcy przenieśli się ze stadionu przy ulicy Bema. Przed wojną na tym obiekcie o 500-metrowym torze odbywało się ujeżdżanie koni. 12 kwietnia 1957 roku na posiedzeniu Rady Toruńskiego Klubu Motorowego Ligi Przyjaciół Żołnierza zawiązał się komitet organizacyjny budowy odpowiadającego regulaminowym wymogom toru żużlowego. Przede wszystkim chodziło o zbudowanie drewnianej bandy, której dotąd nie było. Tor ostatecznie otrzymał imię Zbigniewa Raniszewskiego. 20 października 1957 roku o godz. 14:00 wobec zgromadzonych 10 tysięcy kibiców miała miejsce oficjalna uroczystość otwarcia, a potem znów w Toruniu zawarczały żużlowe motory.
PROJEKT
Stadion przy ulicy Broniewskiego 98 został zaprojektowany przez Biuro Projektów Budownictwa Ogólnego jako ośrodek sportowy, z torem żużlowym, dwoma boiskami piłkarskimi, bieżnią, urządzeniami do lekkiej atletyki. Na obiekt przeznaczono teren o powierzchni 8,3 hektara. Stadion budowano w czynie społecznym, pomagały w tym przedsięwzięciu toruńskie firmy, przede wszystkim jednak PZWANN. Tor żużlowy został otoczony siatkową bandą. Wokół powstały trybuny mogące pomieścić 15 tysięcy widzów. Urządzone zostało także zaplecze socjalne i parkingi. Tor żużlowy otrzymał z czasem oświetlenie przy pomocy lamp rtęciowych. Lampy usunięto podczas późniejszego poszerzania toru. W późniejszych latach cześć trybuny została pokryta dachem przy zastosowaniu wielkowymiarowych konstrukcji drewnianych. Tego rodzaju rozwiązanie, z możliwością segmentowej rozbudowy dachu, było pierwszym w Polsce. Wybudowano także budynek klubowy, w którym przez kilka lat znajdowała się Wojewódzka Przychodnia Sportowo-Lekarska. Tor posiadał licencję FIM, pozwalającą na organizowanie międzynarodowych imprez żużlowych każdej rangi, z wyjątkiem Grand Prix.
Najważniejsze daty Broniewskiego 98
Pierwsze zawody żużlowe przy Broniewskiego 98 po przenosinach toruńskich żużlowców ze stadionu przy ul. Bema.
KONIEC PEWNEJ EPOKI
Rok 2008 był ostatnim, w którym żużlowcy ścigali się na torze przy Broniewskiego 98. Ostatnie zawody na starym, kilkudziesięcioletnim obiekcie odbyły się 25 października. Był to finał Pomorskiej Ligi Młodzieżowej. Miasto sprzedało teren po stadionie za ponad 60 mln. złotych. Na miejscu starej areny żużlowej powstało CH TORUŃ PLAZA.