Kryżacki Typer Forum Sklep kibica Redakcja KARTA KIBICaAPATOR GRAFFITI TEAMWalka OsiedliHerb ApatoraHerb Apatora
POPRZEDNI MECZ
NASTĘPNY MECZ
28.05.2017

6 Runda DMP

Apator
Toruń

Herb
53:37

ROW
Rybnik

Herb
2.06.2017

5 Runda DMP

Włókniarz
Częstochowa

Herb
VS

Apator
Toruń

Herb
reklama
TABELA LIGOWA
Drużyna Mecze Zwyc. Rem. Przegr. Bon. Pkt. +/-
1. Stal Gorzów 2 2 0 0 0 4 +28
2. Apator Toruń 1 1 0 0 0 2 +12
3. GKM Grudziądz 2 1 0 1 0 2 +2
4. Unia Tarnów 2 1 0 1 0 2 -18
5. Unia Leszno 2 0 0 2 0 0 -12
6. Falubaz Zielona Góra 1 0 0 1 0 0 -12
7. Sparta Wrocław 0 0 0 0 0 0
8. ROW Rybnik 0 0 0 0 0 0
STATYSTYKI ZAWODNIKÓW
Zawodnik Mecze Biegi Pkt. Bon. Razem Śr. bieg.
Adrian Miedziński 1 5 12 2 14 2,800
Chris Holder 1 5 12 1 13 2,600
Paweł Przedpełski 1 5 10 1 11 2,200
Martin Vaculik 1 5 11 0 11 2,200
Greg Hancock 1 4 5 1 6 1,500
Kacper Gomólski 1 3 2 1 3 1,000
Igor Kopeć-Sobczyński 1 3 0 0 0 -
ARTYKUŁY O KIBICACH APATORA

» [2012-03-16] Gazeta Nowości - "Z trybun widok na przeszłość"

» [2012-02-18] Gazeta Nowości - "Marka grzechu warta"

» [2012-02-11] Gazeta Pomorska - "Kibiców interes z Apatorem"

» [2010-07-01] Portalkibica.pl - "Łuczniczka w barwach Apatora"

» [2010-01-26] Tygodnik Żużlowy - "Będzie ulica Jonssona!"

[Archiwum artykułów]

REKLAMA

Krzyzacy.net

Relacja z meczu Podsumowanie Sezonu 2008
Koniec sezonu już dawno za nami. Jednak początek nowego roku to odpowiedni czas na podsumowania i rozliczenia. Grupa Ultra Familiares’08 postanowiła podzielić się z czytelnikami serwisu Krzyżacy.net swoimi wrażeniami, osiągnięciami i wpadkami sezonu 2008. Zachęcamy do przeczytania artykułu opisującego działalność grupy UF’08. Sezon 2008 okazał się przełomowy nie tylko ze względu na zdobycie DMP przez naszą drużynę, czy też dlatego, że to ostatni sezon na Broniewskiego 98, czy przez ogromne pieniądze włożone w budowanie składu. Przełom nastąpił także w ruchu kibicowskim.  26 stycznia 2008 powstała pierwsza grupa Ultras. Dawniej oprawami zajmowała się grupa fanatyków zasiadająca na prostej naprzeciwko trybuny głównej, jednak nie „występowali” oni pod konkretną oficjalną nazwą. Po wielu latach „posuchy” w świecie ultraski na Apatorze z inicjatywy kilku młodych kibiców narodziła się grupa Ultra Familiares’08 (więcej o UF w zakładce na stronie głównej). Sezon minął, emocje opadły, tak więc można już na chłodno i z pewnym dystansem podsumować rok pod kątem opraw i dopingu na Broniewskiego 98. Oceniając od środka to co osiągnęliśmy, a czego nie udało się wykonać, mogę naszej grupie postawić 4- z czystym sumieniem. Być może to ocena zbyt wygórowana dla wielu, a dla innych zbyt niska, jednak będąc w grupie ocenia się nie tylko efekt końcowy ale cały proces od planów poprzez wykonanie i realizację założonego celu. Tak więc ocenę każdy indywidualnie może wystawić patrząc już na końcową fazę naszej pracy. Aby nie pozostawić Was na sucho z obrazkami, które pewnie jak za mgłą przewijają się w głowie, myśląc sobie „co to UF zrobiło na meczu z Tarnowem czy Gorzowem?” itd. przejdę do podsumowania sezonu kibicowskiego 2008 okiem ultrasa.

Pierwszym przetarciem przed sezonem żużlowym były V Indywidualne Mistrzostwa Torunia w speedway’u na lodzie. Po raz pierwszy na tych zawodach w zorganizowanym młynie, prezentujemy oprawę. Doping prowadzony przez większą część zawodów, wzbogacamy pirotechniką. Skromnie ale efektownie rozświetlamy sektor dopingujących odpalając 4 race, a następnie kilka stroboskopów. Początkowo dobra zabawa i doping (jak na tego typu zawody), ale końcówka zawodów nasuwa nam myśl - „ehhh jednak czeka nas ciężka robota”. Po tych zawodach wielu zaczęło się zastanawiać czy to faktycznie ruszy na Apatorze, czy UF’08 będzie raczej grupą jednego sezonu jeśli nie jednego meczu.

My, ultrasi pełni zapału i potencjału już na przełomie lutego i marca byliśmy w trakcie przygotowywania pierwszej oprawy, chcąc być gotowymi na „pierwszy gwizdek”. Przed sezonem ustalamy swoje priorytety wyjazdowe jak i oprawy w Toruniu, nad którymi trzeba popracować szczególnie ostro. Zapracowani, pełni nadziei ale i nerwów, co nas czeka odliczaliśmy dni do inauguracji i naszego debiutu.


6 kwietnia: Apator - Stal Rzeszów
Pod silną presją kibiców od kilku dni piszących na forum „ciekawe co pokaże nowa grupa ultras”, prezentujemy swoją pierwszą oprawę. Na prezentację rozwijamy 3 sektorówki 19, puchar, 62, a na górze sektora prezentujemy napis „Dla nas i tak jesteście mistrzami”, co miało być swego rodzaju podziękowaniem za sezon 2007 i nawiązaniem do przegranej w finale. „Pierwsze koty za płoty” i...już widać, że jesteśmy jeszcze amatorami jeśli chodzi o oprawy. Litery na transparencie, które wydawały się być duże jeszcze dzień wcześniej okazały się ledwo widoczne, nawet z 1 łuku. W napięciu czekaliśmy co wyniknie z 2 oprawy, większość z nas nawet nie orientowała się jaki jest wynik meczu , przez przejęcie się nową rolą i swoimi obowiązkami. Następnie odpalamy na dole sektora kilkanaście rac, machając w sektorze nowymi flagami na kijach w liczbie ok. 120. Na górze rozwijamy transparent „Ultra Familiares’08” mający wypromować naszą grupę. Okazuje się to kompletnym niewypałem, gdyż nikt nie pomyślał, że machając flagami zasłonimy płótno. Całość jednak wychodzwychodzi fajnie, więc nie przejmowaliśmy się drobnymi wpadkami. Na koniec prezentujemy 3 część oprawy meczowej. Rozwijamy pasy materiału, po 3 w każdym kolorze,  a to w asyście kilku świec dymnych w barwach klubowych. Początkowo słabo naciągnięte pasy wyglądają nędznie jednak po pojawieniu się Ż-N-B dymu całość nieźle wygląda. Tak oto inaugurację zaliczamy na + mimo kilku wpadek. Posypały się pierwsze opinie, jedne pozytywne inne krytyczne i to te drugie motywowały nas do jeszcze cięższej pracy.


13 kwietnia: Sparta Wrocław - Apator
Na ten wyjazd nie udajemy się zorganizowaną grupą, oszczędzając fundusze na kolejny mecz. Członkowie UF’08 indywidualnie udają się na ten mecz, więc nie pokazujemy się na nim oficjalnie jako grupa.


20 kwietnia: Apator - Falubaz Zielona Góra
Jeden z priorytetów jeśli chodzi o kibiców tak więc i oprawa starannie przygotowywana. Na prezentacji tworzymy poziomą flagę z szarf materiału, co było absolutnym nowatorstwem na naszym obiekcie, a na dole i po bokach sektora rozdajemy machajki. Z racji tego że na tym meczu gościmy naszych przyjaciół z Chorzowa, z którymi świętujemy 20-lecie zgody, druga oprawa odnosiła się do tej okazji. Wychodząc z założenia „co 2 grupy to nie 1” postanawiamy wraz z Net F@nsami zrobić oprawę na 1 łuk i nasz sektor wspólnie. W naszym sektorze rozwijamy niebieskie i białe pasy oraz „eRkę” (9x9m) , na 1 łuku herb Apatora wraz z pasami w barwach. Nad wyjazdem karetek podnosimy trans „20 Lat Śląsko-Krzyżackiej Przyjaźni”, a nad całością oprawy odpalamy 30 rac. Całość oceniamy na duży plus poza zgraniem z NF ale jak się powiada „pierwsze śliwki robaczywki”. Na koniec spotkania w sektorze ponownie rozdajemy flagi, tym razem w asyście ogni wrocławskich, po których zgaśnięciu odpalamy stroboskopy, co również wychodzi ciekawie.


1 maja: Włókniarz Częstochowa - Apator
Drugi wyjazd tego sezonu jest jednym z naszych priorytetów. Pierwszy zorganizowany wyjazd naszej grupy zaliczamy prawie w komplecie. Na miejscu jednak czeka nas niemiła niespodzianka. Nadzwyczaj dokładnie przeszukane nasze rzeczy i zarekwirowanie przez miejscową ochronę pirotechniki wartej łącznie ok. 350zł już na wstępie pozbawiają nas jakichkolwiek nadziei na dobrą oprawę. Na prezentacji wywieszamy transparent „Krzyżacka krucjata przybyła”, który nadzwyczaj dobrze prezentuje się w sektorze i jest dobrze widoczny na całym stadionie. Dodając do tego sporą ilość konfetti oraz machając wspólnie z NF flagami, prezentacja wychodzi całkiem nieźle biorąc pod uwagę początkowe problemy. Tego dnia nasza grupa w całości przyodziana w kolorowe pasiaki jest dobrze widziana wśród gości i do czasu nieźle słyszalna. Początkowo dobry doping jednak z czasem zajmowanie się wszystkim na raz powoduje, że wytwarza się samowolka w dopingu. W połowie meczu staramy się ułożyć pasy materiału w poziomie, jednak obecność kompletnie niekumatych osób na wyjeździe powoduje to, że rezygnujemy z tej opcji. Następnie prezentujemy pasy już w pionie, początkowo zniechęceni takim obrotem sprawy jak dostrzegamy po meczu na zdjęciach wychodzi to nieźle. Godne uwagi jest to, że nasza grupa już na początku sezonu zostaje zauważona. Zaczepna oprawa ze strony UF’04 (Włókniarz) z transparentem „UF jest tylko jedno”, miała nas rozdrażnić…jednak przeciwnie, widząc, że inne ekipy już czują nasz oddech na plecach wiemy, że idziemy dobrą drogą. Po zwycięstwie pełni humoru z nadkompletem w busie wracamy do Torunia.


4 maja: Apator - Unia Tarnów
5 kolejka  spotkań to „piknik” na meczu z tarnowskimi „Jaskółkami” . Początkowo plany podjęcia się oprawy na ten mecz i nastawienie na doping mimo meczu „do jednej bramki”. Jednak ze względów finansowych oprawy nie prezentujemy, a doping z racji, nawet jak na taki mecz, nędznej liczby w młynie jest fatalny. Mecz typowo do odjechania bez żadnych atrakcji tak więc ciężko cokolwiek oceniać z naszej strony.


16 maja: Unia Leszno - Apator
Wyjazd zaliczany do naszych priorytetów przed sezonem okazuje się lekkim niewypałem ze względu na porę rozgrywania spotkania. Mecz w tygodniu, a dodatkowo w okresie kiedy kilku członków i tak mało licznej grupy ma maturę, tak więc na wyjazd udały się pojedyncze osoby z grupy. Oprawę na tym meczu prezentuję NF, więc Leszno ze strony naszej grupy na spory minus. Jedynym pozytywnym akcentem jest to, iż nasza drużyna wygrywa zacięte spotkanie, dlatego wracamy w dobrych nastrojach.


1 czerwca: Apator-Stal Gorzów
Ostatnia kolejka przed rewanżami przypadła w dzień dziecka i tego dnia faktycznie bawimy się jak dzieci. W młynie doczekaliśmy się okazałej liczby fanów, a oprawy przygotowane przez ultrasów również stały już na prawdziwym ekstraligowym poziomie. Odkładane od kilku kolejek fundusze w końcu dały o sobie znać. Początkowo nic nie wskazuje, że będzie to dobry mecz na trybunach. Przeczucia te wiązały się z przykrą historią, która nastąpiła kilka dni przed meczem. W wypadku zginął jeden z kibiców Apatora, więc na prezentacji nastąpiła minuta ciszy, a w naszym sektorze odpalona zostaje 1 symboliczna raca nad transparentem z imieniem naszego kolegi Tomka. Pod imieniem i symboliczną świecą widniał tekst „Kochał motory, umarł z miłości”. Potem atmosfera w miarę przebiegu spotkania rozkręcała się. Po 10 biegu prezentujemy płótno z herbem Apatora, po jego bokach rozdajemy ok. 120 flag, a na górze sektora podnosimy transparent „NASZE ŻYCIE”.  Ostatnia oprawa miała miejsce po 13 biegu. Wtedy to prezentujemy malowidło przedstawiające kibica w pasiaku z podniesionymi ku górze rękoma. Pracowano nad tym sporo czasu tym bardziej cieszyło nas to, iż nasz „pasiak” dostał wiele pochwał na forum i bezpośrednio wyrażanych opinii. Nasze płótno wzbogacamy w sektorze rozdając w totalnym chaosie małe barwówki i balony w barwach KSA. Na płocie natomiast zawieszamy hasło „Stojąc z nami wiesz co to wierność”, które jest dobrze widoczne, gdyż po raz pierwszy malujemy białą farbą na czarnym tle, co wychodzi na duży plus.

8 czerwca: Stal Gorzów – Apator
Już tydzień po meczu w Toruniu z gorzowską Stalą rozpoczęła się runda rewanżowa. Tym razem wyjazd również przypada nam w niezbyt dogodnym terminie, gdyż tego dnia rozgrywany jest mecz Euro 2008 Polska-Niemcy. Nasza grupa jednak niemal w komplecie zjawiła się na tym wyjeździe pokazując, że nie ma rzeczy niemożliwych i można zaliczyć oba mecze. Gra reprezentacji z pewnością spowodowała mniejszą ilość kibiców z Torunia w sektorze, co jednak nie przekładało się na jego jakość, gdyż  przyjechali z pewnością Ci najwierniejsi, a nie rasowe pikniki. Pół żartem, pół serio, zrobiliśmy oprawę nawiązującą do drugiego wydarzenia tego dnia. Na płot powędrował napis „Polska-GOLA, Apator-GAZ”, a w sektorze rozdaliśmy 200 biało-czerwonych balonów. Widać było też szale Polski, co na tym jednym meczu nie dziwi. Na prezentacji wyrzuciliśmy też okazałą ilość konfetti i to tyle z naszej strony tego dnia. Doping przez całe spotkanie dobry, momentami bardzo, w innych momentach bardzo słaby, ale w całości na plus. Śpiew urozmaicaliśmy przyśpiewkami typu „Polska Biało-czerwoni” . Po meczu wspólnie udaliśmy się na szybką kąpiel w pobliskim jeziorze (kto był wie jaki był tego dnia upał), a następnie szybko do Piły na mecz reprezentacji. Tak więc wyjazd na duży plus, kto był z UF na pewno zapamięta go na zawsze.


20 czerwca: Apator - Unia Leszno
Na ten dzień przygotowywaliśmy się od dawna. Jednak nieporozumienie z klubem i amatorskie podejście zarządu do tworzenia opraw zmusiło nas do zmiany swoich priorytetowych planów na ten mecz. Na prezentacji cała prosta podniosła sreberka. Słaba organizacja, bezmyślność naszych pikników oraz oprawa na tak dużej jak dla nowej grupy przestrzeni, składają się na nędzny efekt. Jednak słychać również głosy pochwały od tych, którzy myśleli, że z owych sreberek miał powstać chaos. Aby chociaż trochę urozmaicić efekt sreberek odpaliliśmy na dole duże wulkany i kilka bengali. Potem doping bez koszulek, mimo, że 20 czerwca 2008 do upalnych nie należał. Na koniec przygotowywana od dawien dawna oprawa. Kiedy zapada już zmrok na stadionie, w świetle reflektorów zaprezentowaliśmy czarną, dwu-częściową folię z napisem „APATOR TO MY”. Folia przykrywająca cały sektor podświetlona była stroboskopami, co daje sympatyczny efekt. Byłoby lepiej, gdyby osoby z pirotechniką były odpowiednio rozstawione w wyznaczonych miejscach, a nasze trybuny byłyby bardziej strome aby napis był widoczny na całym stadionie. Pierwotnie folia ta miała być użyta na inauguracyjnym spotkaniu ze Stalą Rzeszów, jednak z  racji tego, że pierwsze mecze były rozgrywane wczesnymi godzinami nie byłoby efektu. Mimo kłopotów mecz można zaliczyć na plus dla UF, ponieważ praca nad folią trwała już od przełomu lutego/marca, a przed meczem z Lesznem nie mieliśmy dużego wsparcia finansowego, tak więc to był szczyt tego co dało się zrobić.


6 lipca: Unia Tarnów – Apator
Mecz, o który wielu miało największe pretensję do naszej grupy. Nazywano nas „kibicami sukcesu”, mówiono, że jeździmy tylko tam, gdzie jest ciekawie itd. Jednak pragnę zauważyć, że nasza nieobecność nie wynikała z braku zainteresowania tym spotkaniem. Nie każdego stać było na „wycieczkę” , bo tak to nazwijmy, gdyż każdy wiedział po co nasza drużyna jedzie do Tarnowa. Nie było większego sensu wydawać funduszy przeznaczonych na oprawy i ważniejsze wyjazdy po to, aby pokazać się w Tarnowie, gdzie wybrała się chyba tylko pokaźniejsza grupa kibiców z „Zielonki” (jednak nie porównujmy siebie do nich). Owszem mecz na minus dla naszej grupy, a to dlatego, że nikt się nie pojawił na tym spotkaniu, jednak nie robiliśmy z tego większego wydarzenia.


20 lipca: Apator – Włókniarz Częstochowa
Tu na wstępie bez jakichkolwiek tłumaczeń trzeba napisać, że każdy zawalił sprawę. Od zawodników poprzez UF, aż do zwykłego piknika. Na prezentacji wszystko po naszej myśli. Skromnie ale oryginalnie. Na środku sektora stworzyliśmy poziomą flagę z małych machajek w barwach, a po bokach rozwinęliśmy po 2 pasy każdego koloru (Ż-N-B), nad sektorem natomiast powiewały nasze obecnie największe flagi. Co było potem każdy wie. Należy się tylko zastanowić, gdzie byli Ci wielcy forumowicze piszący „ch** z wynikami Apator jesteśmy z wami” itp.  W momencie kiedy kibice zaczęli wychodzić nie tylko z sektora ale z całego stadionu…działania UF były już zbędne, gdyż planowana oprawa na ten mecz wymagała solidnej frekwencji w sektorze, a takowej nie było, tak więc robiąc oprawę minęlibyśmy się z celem, a nawet ośmieszyli. Dlatego, owszem minus dla nas, że nie zrobiliśmy nic, aby kibice pozostali w sektorze, jednak na wyniki wpływu nie mamy, a to te zaważyły na zachowaniu niektórych „wiernych”. Czy prezentacja zamazuje to co potem nam nie wyszło pozostawiam Waszej ocenie.


27 lipca: Falubaz Zielona Góra  - Apator
Ta kolejka miała być naszym kolejnym priorytetem wyjazdowym. Jednak brak organizacji sprawia, że do Zielonej Góry udaje się tylko kilku członków naszej ekipy. Z tego względu nie pokazujemy tam nic od siebie dlatego, że te kilka osób nie byłoby wstanie ogarnąć wszystkich wyjazdowiczów. Tu również należy krytycznie podejść samemu do siebie, bo zawaliliśmy sprawę jako grupa i należy się do tego otwarcie, ale ze wstydem przyznać.


3 sierpnia: Apator - Sparta Wrocław
O meczu nie ma co pisać. Nawet jakby wyszła super oprawa to dla mnie mecz ten nie istnieje. Po tym spotkaniu nastąpił kryzys w grupie, o którym nie należało w ogóle wspominać publicznie, jednak ma to być obiektywne podsumowanie, więc to jedyna sensowna chwila na wspomnienie o chwili załamania grupy. Tak więc sam stanowczo przyznaję spory minus za całokształt przed i po meczowy, jak i to co w trakcie spotkania się działo. Koniec tematu. Pozbieraliśmy się i następny mecz już uderzyliśmy z większą siłą.


10 sierpnia: Stal Rzeszów – Apator
Tak jak przy wyjeździe do Tarnowa.

Tak oto dobrnęliśmy do końca fazy zasadniczej rozgrywek 2008. Było wiele wzlotów i wpadek z naszej strony i to należy bez żadnego skrępowania przyznać, gdyż jesteśmy nową, młodą grupą i pomyłki z góry były wliczone w bilans pierwszego sezonu. Pokazaliśmy się, co zostało docenione, a opinie innych ekip udowodniły, że już powoli zajmujemy swoje miejsce w szeregu i przepychamy się do przodu, niczym żużlowcy w pierwszym łuku. Wynik przemyśleń każdy pewnie ma różny od 1-6, ale o gustach się nie dyskutuje. Nasz prawdziwy potencjał miały pokazać mecze rundy Play-off .


Jakby się mogło wydawać po tylu meczach rundy zasadniczej, toruńscy ultrasi pokazali już na co ich stać i wykorzystali już swoje pomysły. Jednak jako perspektywiczna grupa z ambicjami wiedzieliśmy, że to dopiero początek naszej pracy. Mimo, iż to końcówka sezonu za wszelką cenę chcieliśmy zamazać wrażenia ze wszystkich opraw (lub ich braku), które nam nie wyszły. Chcąc pokazać drzemiący w nas potencjał, pracę nad oprawami rundy finałowej zaczęliśmy jeszcze w trakcie rundy zasadniczej. Oto jak ostatnie tygodnie sezonu żużlowego 2008 wyglądały z mojej perspektywy.

24 sierpnia: Stal Gorzów – Apator
Do Gorzowa udaliśmy się dużym 20-osobowym busem. Pełni entuzjazmu i dobrych wspomnień z meczu w Gorzowie w rundzie zasadniczej przemierzaliśmy kolejne kilometry w sezonie 2008. W drodze na mecz szybki grill (nie mylić z „grillowaniem”) z NF nad jeziorkiem, a potem już tylko mecz. Według wcześniejszych ustaleń obu grup, prezentacją zajęli się członkowie NF. Do nas należała oprawa przed biegami nominowanymi. O ile folia z napisem APATOR była już gotowa (wykorzystana po raz drugi z racji tego, iż w Toruniu okazała się niewypałem z powodu słabego podświetlenia) to głównym problemem było wniesienie pirotechniki na stadion. Nad wyraz sumienna ochrona dokładnie przeszukiwała każdego kto chodź trochę im nie odpowiadał. Członkowie UF’08 wraz z zaprzyjaźnionymi osobami na wszelkie sposoby przemycała sporą ilość stroboskopów. Kilka poświęciło się sprawie i trzeba było to olać….nie było sensu narażać kogoś na nie obejrzenie takiego meczu w zamian za wartego kilka złotych „strobola”. Tym razem folia wychodzi znacznie lepiej niż w Toruniu. Bardziej pochyłe trybuny, wsparcie ze strony NF w naciąganiu folii, aby była w pełni widoczna oraz dokładne rozmieszczenie pirotechniki dawało konkretny efekt (bynajmniej jak na oprawę wyjazdową). Dodatkowo na płocie zawisł transparent „Duma krzyżackiego miasta”, dobrze widoczny, gdyż malowany na żółtym płótnie czarną farbą z białą obramówką. Jedynym mankamentem było to, iż transparent zawieszony trochę krzywo z racji wystającego „materaca” przy głośnikach. Całość wychodzi zadowalająco. Wynik końcowy całkowicie nas „nakręcił” na drogę powrotną, która jak zawsze wyśmienita. Doping tego dnia prowadzony po raz pierwszy w pełni od początku do końca przez UF’08, na dobrym, momentami na bardzo dobrym poziomie. Chwile przestoju się zdarzały jak w każdym spotkaniu, jednak oficjalnie uznajemy wyjazd na duży plus.

31 sierpnia: Apator - Stal Gorzów
Tego dnia postawiliśmy sobie jeden, ale za to chyba największy cel jak dotychczas. Pełni świadomości, że wszyscy mogli odebrać to jako brak ambicji i totalne lenistwo, postanawiamy tego jednego razu zrezygnować z wszelkich transparentów, bannerów itd. Zdecydowaliśmy się postawić na doping i chodź raz nie kombinować z oprawami, ale oprzeć się na starej zasłużonej pirotechnice jak na ultrasów przystało. Z tego też powodu prowadzone wcześniej zbiórki, składki i szukanie wsparcia finansowego ze strony klubu. Wielokrotnie zarzucano nam, że nie robimy opraw z rozmachem, że powinniśmy kupić kiedyś 60 rac i rozdać w sektorze, byłby wtedy cytuję „konkret efekt” itp. Należy jednak zastanowić się skąd się bierze owe race, stroboskopy, ognie wrocławskie itp. Otóż może to się wydawać co niektórym dziwne, ale...ze sklepu, a jak wiemy w sklepie się płaci. Dobrze, dość ironii. Wracając do istoty meczu…tego właśnie razu spełniliśmy zachcianki fanów ognia, dymu, iskier, światła i prochu. Cofając się jednak do początku. W ramach organizacji porządnego dopingu (bo zaznaczam, że ultras to nie tylko oprawy, ale ogólna atmosfera na meczu) zamknęliśmy lewą część sektora, gdzie często zasiadali „spóźnialscy”, którzy nie mieli już, gdzie zjeść kiełbaski, bo 1 łuk i prosta zajęte. Rozłożyliśmy na tej części sektora naszego zasłużonego „pasiaka”, a kompetentna (nareszcie) osoba zajęła się wpuszczaniem kibiców do sektora. Efekt? Dokładnie taki o jaki nam chodziło! Zabawa przez cały mecz, doping chyba najgłośniejszy w sezonie. Młyn znacznie mniej liczny niż zawsze, ale za to z podwójną siłą w płucach (co jest najlepszym przykładem, że ilość nie zawsze przekłada się na jakość). Na prezentacji rzuciliśmy serpentyny i konkretną ilość konfetti. Symbolicznie i old school’owo, ale nie zawsze musi być bogato, a jak wiadomo stare metody są niezawodne. Konfetti szału nie zrobiło z racji na ładną pogodę, gdyż w słońcu nie było to zbytnio widoczne. Potem już wspomniana wcześniej zabawa w „wężyka”, „ustawki”, „domki” i innego typu szaleństwa jakich u nas jeszcze nie było. Wtedy to nadarzyła się okazja aby przetrenować ze wszystkimi kibicami w młynie nowe przyśpiewki. I o dziwo...można? Można! Okazało się, że jeśli jest wesoło to wszystko wychodzi. Nasza grupa zaczynała, a w trakcie śpiewania już pierwsi śmiałkowie włączali się w śpiew. Dlatego doping tego dnia był taki jak chcieliśmy od inauguracji. Nowe przyśpiewki, zabawa w sektorze, głośno i konkretnie. Po 13 biegu odpaliliśmy pirotechnikę. Na dole sektora kilka ogni wrocławskich oraz kilka rac, a w całym sektorze rozdano ok. 250 bengali. Całość mówiąc obiektywnie, rewelacja. Mecz zaliczyliśmy do udanych, bardzo udanych jak zapewne każdy kto był tego dnia w sektorze.

7 września Falubaz Zielona Góra- Apator
Jak się okazało los nam sprzyjał. Nieudany wyjazd, na wcześniej stawiany za priorytetowy, mecz z Falubazem w rundzie zasadniczej został jeszcze bardziej spotęgowany z racji rangi tego meczu. Jednak dane nam było całą grupą, wspólnie pojechać do „Zielonki”. Jako grupa organizowaliśmy wyjazd dla wszystkich kibiców autokarami. Okazało się, że po raz kolejny, niektórzy dzielni forumowicze wyparowali. Rok w rok jak serial pt. „Moda na sukces”,  powtarzała się ta sama gadka...”jakby były organizowane wyjazdy to każdy by jeździł, a tak nie ma czym”. Wyjazdy organizowaliśmy, a chętnych na siłę z domu momentami trzeba było wyciągać żeby mieć komplet w autokarze. Jednak udaje nam się zebrać 1 autokar + 1 NF + kilka busów. Na prezentacji pokazaliśmy naszego kibica w pasiaku jednak już nie w starej wersji, a wyciętego tak, aby między jego poszczególnymi częściami można było machać flagami w barwach. Zamiary były inne jednak z racji dezorientacji na prezentacji nie zdołaliśmy zmontować go w odpowiednią konstrukcję, Z tego powodu dobrze widoczny był on tylko z przeciwnego sektora a na reszcie stadionu nie było go kompletnie widać. Doping niestety należał do najgorszych w sezonie 2008 z racji braku megafonu i niepotrzebnych zaczepek z piknikami obok sektora gości. Mecz na minus, jednak wyjazd z racji atmosfery w autokarze dla tych którzy potrafili pojechać z nami na pewno na plus. Kto nie był ciężko mu cokolwiek powiedzieć.

19 września Apator – Falubaz Zielona Góra
Na pewno jeden z lepszych dni naszej grupy. To między innymi na ten mecz przygotowywaliśmy się już na koniec rundy zasadniczej (nie znając jeszcze rywala). Ultra Familiares tego dnia pokazało się 4-krotnie. Na prezentację symboliczna baloniada, która z racji dość małej ilości osób jak na ½ finału wyszła przeciętnie. Do baloniady włączyliśmy również sporą ilość serpentyn. Kolejny popis ultrasów to zaczepna oprawa na Falubaz. Malowana od świtu do późnych godzin poprzedniego dnia Myszka Miki, przyodziana w czerwoną mini, siedząca pod latarnią, czyli nazwana przez nas faluBLADZIArą miała również swoje podteksty. Literka „a” w napisie „faluBLADZIAry” była zrobiona z głowy myszki, która była na skrojonej kilka lat wcześniej fladze „Fani z Nowej Soli”. Bladzia każdy wie co oznacza (jeśli nie to zachęcam do zajrzenia w słownik rosyjski), była pierwszą oprawą tego typu z naszej strony w kierunku rywali. Kiedy zapadł zmrok mogliśmy przejść już do bardziej efektownych opraw. Najpierw na sektor wędrują 3 sektorówki K|S|A , z literami wykonanymi ze sreberek . Nad sektorem odpalone zostały jak się okazało lekko niebezpieczne wulkany, z których kilka wybucha przy odpaleniu. Jak widać ultras to faktycznie nie zabawa J. Na płocie w tym samym czasie rozwijamy transparent wykonany również ze sreberek z napisem „Liter Święta Konfiguracja”. Całość w świetle reflektorów i rozbłyskujących wulkanów wyglądała tak jak oczekiwaliśmy. Oprawa, a tym samym nasza grupa została nagrodzona brawami, co jeszcze bardziej rozochociło nas do dalszej pracy. Na koniec spotkania skorzystaliśmy ze starej metody. Chaos flagi-race zawsze dawał dobry efekt, co sprawdziło się i tym razem. Nikt potem nie miał wątpliwości, że mecz typowo na plus dla ultrasów z Torunia.

12 października: Unia Leszno – Apator (FINAŁ)
Mecz, o którym ciężko było mówić pozytywnie pod względem oprawy. Tym razem naszym celem było zorganizowanie wyjazdu godnego finału. Przygotowując się do pożegnania stadionu z pompą, brakowało funduszy na oprawę w Lesznie. Czasu też mało bo jak już wszyscy wiedzą nie próżnowaliśmy przed meczem w Toruniu. Tak więc jedyne co mogliśmy zdziałać przed meczem w Lesznie to zorganizowanie transportu dla tłumu chętnych. Mamy 2 pełne autokary (nawet z 2-osobową nadwyżką) +3 NF. Wydawałoby się, że 2 to mało, ale biorąc pod uwagę, iż NF mieli kolejne 3, a przewoźnicy na samo hasło „finał”, „mecz”, „kibice” odkładali słuchawki nawet bez próby podjęcia negocjacji można powiedzieć, że był to sukces (tym bardziej, że jeden autokar załatwiony na ostatnią chwilę). Jadąc w tej jakże długiej kolumnie (łącznie 8 autokarów), paraliżującej ruch drogowy w każdym mieście i widząc tłumy zalewające każdą możliwą stacje czy pole dało się odczuć, że to jednak wielki finał. W samym Lesznie nie prezentujemy nic konkretnego. Na prezentacji rozwiesiliśmy na płocie transparent „Uderz w puchara”, nawiązując do będącej wtedy na topie piosenki Pono&Sokół. W sektorze rozwinięto banner z pucharem. Jednak słabo naciągnięty i nie rozwijany od góry, a od dołu ginie w wielkim sektorze gości. NF na górze odpalili w tym samym czasie kilkanaście rac, co w kompozycji z naszym pucharem i wyraźnie widocznym napisem prezentuje się nienajgorzej. Potem odpalenie śmiesznej ilości bengali jak na tak duży sektor okazało się niewypałem. Podsumowując organizacyjnie UF na 4 patrząc na oprawę 2. Biorąc poprawkę na to, co było w rewanżu nie należało oczekiwać wielkiej oprawy na wyjeździe. Niczego innego nie ma co wspominać…wynik mówił sam za siebie. Powrót w oczywistych nastrojach i stanie.

19 października: Apator - Unia Leszno (FINAŁ)
Dzień wyjątkowy. Data zapamiętana przez każdego. Mecz i chwile, które zostaną w pamięci nie tylko członków Ultra Familiares, ale każdego kto był tego dnia po raz ostatni na Broniewskiego 98. Co było przed i po meczu każdy doskonale pamięta (jeśli nie to zapraszam do przeczytania felietonu ”To My Chłopcy z Broniewskiego” więcej o atmosferze po finale). Nie ma co pisać o emocjach towarzyszących temu spotkaniu, niezwykłemu spotkaniu pod każdym względem, gdyż ma to być podsumowanie pracy ultrasów a nie rozliczenie z własnymi wzruszeniami i szaleństwem po 14 biegu. Oto jawi się przed nami ultrasami jak dziś pracowity, ostatni tydzień przed finałem. Mimo, iż prace rozpoczęte były już na długo przed finałem, zostały zatrzymane. Nieporozumienie z klubem jak i brak konkretów były powodem opóźnień, a w konsekwencji wykonania tylko 50% naszego planu opraw mających godnie pożegnać stadion im. M. Rose. Mająca pokryć ¾ prostej sektorówka „Broniewskiego 98” nie została wykonana na czas i pozostało nam jedynie odpalić wspólnie z NF race na całej długości prostej i 1 łuku ( z racji pewnych problemów nie mogliśmy odpalać rac na 2 łuku), dodatkowo zawieszamy na płocie transparent, którego treść zapewne poruszyła nie jednego człowieka wychowanego na B’98. Mianowicie treść brzmiała „DZIŚ TE TRYBUNY BĘDĄ PAMIĘTAĆ JAK KRZYCZYSZ. WSPANIAŁYCH CHWIL NA TYM STADIONIE NIE ZLICZYSZ”, a płótno było długości około 40 metrów. Po raz kolejny okazało się, że toruński ultras nie ma lekkiego życia, gdyż przed meczem pikniki ostentacyjnie zrywały ten „trans”. Z kibicami mającymi taką mentalność nie oczekujcie na przyszłość opraw na cały stadion albo chociaż prostą, mamy robić coś dla klubu i dla ludzi, aby było kolorowo. Jeśli ma to komuś przeszkadzać lepiej skupić się na obrębie, gdzie ultraska jest jednym z priorytetów. W trakcie meczu prezentowaliśmy dalszą część opraw „pożegnalnych”. Kolejną z nich było zaprezentowanie wszystkich obecnie sektorówek, jakie posiadają fani KSA. Po tych 2 pokazach ultras można było stwierdzić, że wszystko ładnie pięknie, ale jak na finał i ostatni mecz na tym stadionie to jeszcze mało. Dlatego też postanowiliśmy pożegnać godnie nie tylko stadion, ale i tych, którzy zginęli na torze jeżdżąc w barwach toruńskiej drużyny. Plastrony malowane przez wszystkich członków grupy rozwijamy na całej prostej kolejno, gdyż plastrony numerowane były w kolejności kiedy ginął dany zawodnik. Tak oto wspomnieliśmy wielką 6 zawodników (Raniszewszki, Domaniecki, Rose, Błaszkiewicz, Araszewicz oraz Kowszewicz). Plastrony przywołujące wspomnienia i dające chwile do refleksji nabierały jeszcze głębszego sensu po przeczytaniu transparentu na płocie o treści "ZA POSTAWĘ NA ŻYCIOWYM TORZE, MIEJ ICH W OPIECIE PANIE BOŻE". Plastrony dobrze widoczne z trybuny głównej jednak z 1 łuku trzeba było wytężyć wzrok, aby dostrzec nazwiska. Transparent kompletnie zawiódł, gdyż nie można było zawieszać go na górnych reklamach skąd byłby widoczny. Niestety nie zawsze dało się dogadać, więc robiliśmy co w naszej mocy, aby tą chwilę jakoś uwznioślić owym hasłem. Kto dostrzegł te mądre słowa mógł poddać się rozmyślaniom nad historią klubu. Tak zatem finał zaliczony na całkowity plus dla naszej grupy, a z miejsca należą się też podziękowania dla NF za współprace podczas finału.


Zaniedbujemy życie rodzinne, pracę, szkołę, a często nawet swoje kobiety po to, aby pokazać, że nie jesteśmy gorsi niż Falubaz, Unia czy inne Wybrzeża. Apator To My ...kibice i tak jak nasi żużlowcy prezentują się na torze tak i my musimy pokazać swoją rację na stadionie. Mam nadzieję, że chociaż trochę przekonaliście się do naszej pracy, gdyż początkowo wiele krytyki przyjmowaliśmy na swoje ramiona. Jak widać nie byliśmy ultrasami jednego meczu, a i nie jednego sezonu, gdyż już teraz są prężne plany na sezon 2009. Tak więc zapraszam do obiektywnej oceny naszej działalności w sezonie 2008 i liczymy wspólnie na wsparcie ze strony wszystkich wiernych fanów. Wsparcie nie tylko materialne, ale i mentalne na meczu…dopingując, ucząc się nowych przyśpiewek i wykonując polecenia dane przez nas w czasie opraw, znacznie poprawi jakość kibicowania na Apatorze. Będąc aktywnym, rozbawionym i głośnym kibicem włączasz się w nasze wspólne dzieło, więc do zobaczenia w kwietniu na nowym stadionie, który za pewne postawi przed nami wiele nowych możliwości, ale i wyzwań. Oceniając nasza prace od środka uważam, że pod względem wyjazdów należy się nam nędzne 3, jednak mecze u siebie można spokojnie wycenić na 4, jeśli nie 4+, biorąc pod uwagę ile wysiłku jest wkładane w każdy nawet najmniejszy szczegół. Tak oto nadszedł czas na wasze opinię i rozliczenie nas z tego co było a czego nie.

W imieniu całej grupy Ultra Familiares’08
Z kibicowskim pozdrowieniem Seba_UF’08

PROMOCJA
PROMOCJA
PROMOCJA
PROMOCJA
PROMOCJA
PROMOCJA
PROMOCJA
PROMOCJA
Polityka prywatności
fot. Mariusz Murawski - www.emdwa.pl